sobota, 1 listopada 2008

what terrible names do you call me in your dreams?

O nieprzyzwoitej godzinie szóstej mam jeszcze siłę i chęć by sklecić chwiejne zdania o wczoraj. Wczoraj odbyłam pełen kurtuazji flirt w dziesięciu aktach, chcąc jeszcze podsumować to ładnie chciałam napisać, że naraz słodką, uroczą, śliczną i kochaną być fizycznie nie można, bo każdy zrzygał się od takiej dawki uroku, ale usunęłam to myśląc, że dlaczego niby podburzać mam swój rzekomy ideał, zamiast stać dumnie i grzać się w tym blasku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz