To dziwne jak bardzo intelektualnie wyzuta i wyprana czuję się w czwartkowy wieczór. Przedostatniej nocy nie mogłam spać, było mi źle i przemyślałam chyba każdą sprawę tego świata, przy żadnej nie zatrzymując się dłużej niż wcale. Dziś pochłonęłam morze czarne kawy przeohydnej, co wstąpiła w moje ręce i teraz drżą. I tylko mnożą się zastępy pustych kubków niebieskich na przestrzeni biurka. I stanowią kontrolowany chaos w konfrontacji z myślami. Przeciwieństwo jest jasne?
Było tak ciemno, że dziurkę w czerwonej bluzce zaszyłam różową nitką; nie widać. Zbytnio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz