Wiem, że nie zasługuję na żadną adorację, na żadną idealizację której uprawiania z taką radością podjął się on. A jednak taplam się w tym rozkosznym stanie jak świnia w błocie, chłonąc każde słowo wymierzone we mnie a raczej mi hołdujące, a ciche wspomnienia o jakimś rozczarowaniu, jakiejś idealizacji, przechodzą bez echa lub raczej wzmagają te słodkie zjawiska. Boję się, że to wszystko pryśnie jak zwykle, bo rzeczy przyjemne do bólu nie posiadają żadnych znamion długowieczności, lub gorzej – rozmyje się, lecz z entuzjazmem i fascynacją nas obojga wydaje się być to odległym punktem. Wstąpiliśmy na ziemię niczyją i uprawiamy w separacji od uciech tego świata grę starą jak świat, grę niedopowiedzeń, nadinterpretacji i bolesnej adoracji.
- Have I mentioned you're awesome?
- Have I mentioned that you make me vain and spoilt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz