poniedziałek, 1 grudnia 2008
zimno wciąż
Idzie mróz, bo spijam więcej życiodajnej wody niż w najuciążliwszy upał. Słucham na przemian pana o imieniu Joose Keskitalo (który to pan nagrał płytę tak dobrą, że jej okładka zasłużyła na radosny pląs z moimi tekstami) i Hala Strana, którego okładki płyt są nie mniej czarujące i godne admiracji. Kiedy zresztą odkryłam, że piosenki noszą imiona po tytułach opowiadań Schulza, ta muzyka była już moja, a raczej ja zaprzedałam się jej. Rzeczywiście, ta płyta to cudowne uzupełnienie Sklepów Cynamonowych. Nazwijcie to jak chcecie, a najpewniej chcecie nazwać to skrajnym subiektywizmem, ale nasza biedna mowa nie obejmuje boleśnie dużo i wciąż tak wiele zjawisk pozostaje bezimiennymi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz