czwartek, 2 października 2008

mikrofony drżą

There's no black or white
No change in the light
No night, no golden sun.

There's sacrifice
There's hard feeling
There's pointless waste

I want wind to blow.

Wszystko drży. Muzyka drży. Mikrofony drżą, głośniki drżą, bas drży. Świat drży niespokojnie, pulsuje niepokojem.

Światło po siódmej załamuje się i mięknie. Głosy dźwięcznieją i boleśnieją. Bolesne, dźwięczne głosy. Na mojej ulicy rozkłada się martwy ptak [niech zginą wszystkie], fale radiowe tańczą i czają się, nie ma wiatru. I want wind to blow. Głosy Mikrofonów drgają od ciepła, spajają się wirując i wznoszą, do nieba, ale nie ma nieba, niebo nie nęka niebiańską niebieskością, nie ma, spadają. Ale ziemi też nie ma. Ani filmu Vivre Sa Vie nie ma, nie ma mnie, nie ma brudnego podkoszulka, zakurzonych książek, nie ma nawet telewizji. Nic nie ma.

Muzyka jest, rozedrgana i ciepła. Papieros jest i jego enigmatyczny dym, którego nie ma ale udaję że istnieje, nirwana jest. Nirwana to stan świadomości że jest nicość, a więc ma rację bytu. Najsłuszniejszą ze słusznych, braciaszkowie.

Przerósł mnie świat co nie istnieje, fikcja zdeptała żmiję, zmiażdżyła ją swoją fluorescencyjną stopą, przeklętą, śmieszną, jedyną i słuszną. Jestem ja ale mnie nie ma; zostając wiernym matematyce wszystko równa się zerze. Nawet nienawiść i ignorancja pogubiły w biegu wszystkie swoje znaczenia. Gonię je i podnoszę w pośpiechu, nie chcą, spadają, fikcja. Fikcja. Ohydne przekleństwo. Prąd. Ohydniejsze.

Muzyka szumi i brzęczy, świszczy i szepta boleśnie, nie wiedziałam że szept koi bolesnością, a koi. Bębny tych, co przetrwali ciałem, odstukują pusty i makabryczny rytm. Rytm przechodzi w chaos, szalony i obłąkany nieporządek nieistnienia, obrządek ku czci nicości, wiatru co nie wieje, słońca co nie świeci. Delirium zakłóca ostrość widzenia. Celebracja nocy. Nothing seems right, except for the music at night, prąd elektryzuje nasze cofnięte umysły, kreuje grymas na naszych zniekształconych twarzach. Skłońmy się czerwonej, napoczętej ziemi. Skłońmy się samym sobie na tym boskim balu cieni.

Nasze pokolenie unicestwi się samo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz