I'm waiting for my man
Twenty-six dollars in my hand
Up to Lexington, 125
Feel sick and dirty, more dead than alive
I'm waiting for my man.
Kiedy błąkałam się między ulicami z jak zwykle wypaczonym poczuciem czasu i przestrzeni, tym razem z naciskiem na czas i temu podobne, słuchałam wilgotnego albumu o nazwie boskiej jak sama muzyka, a brzmiał on jak „this is the son of nihilism”. Tysiące mnie patrzyło z szyb sklepowych, odbijał mnie nawet asfalt, i będąc w płaszczyku w kratkę nie miałam nic przeciwko. Rozmawiałam z dziewczyną o długich rzęsach. Ja nie mam.
Za mostem zaskoczył mnie Mroczny Rycerz, spotkamy się w kinie, idę.
Młoda, ładna, inteligentna, cyniczna. Groteskowa ale who cares, who knows me at all. Nie ja mijałam ulice ale one mijały mnie, jestem w stanie jakiegoś wynaturzonego zadowolenia, zadowolenie zawsze ocierało się o głupotę, niech więc. Let it be. I'm just waiting for my man.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz