
Ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
We śnie o wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
(...)
Dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul;
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.
Maj minął jak chmura przez czyste niebo nad naszymi głowami; lekko i sennie, pachnąco, ze zmysłową uroczystością. Maj jak ciepłe westchnienie, chce objął ogrom świata i kończy, niespiesznie ulatując ku górze.
Dni jak senne obłoczki poganiane przez sumienny wiatr. Teraz życie jest ciągiem onirycznych omamów; zakochać się to deformować rzeczywistość w najrozkoszniejszy ze znanych sposobów. Zapaść się w tym szczęściu i umrzeć z nadmiaru.
Świat jest teraz jak z obrazów Chagalla. Zmysłowość i zapachy, świeże oddechy nocy, miłosna mitologia, ulotni kochankowie dryfują spleceni na niebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz