sobota, 30 maja 2009

jak u chagalla

Ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,

We śnie o wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

(...)

Dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul;

myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.


Maj minął jak chmura przez czyste niebo nad naszymi głowami; lekko i sennie, pachnąco, ze zmysłową uroczystością. Maj jak ciepłe westchnienie, chce objął ogrom świata i kończy, niespiesznie ulatując ku górze.

Dni jak senne obłoczki poganiane przez sumienny wiatr. Teraz życie jest ciągiem onirycznych omamów; zakochać się to deformować rzeczywistość w najrozkoszniejszy ze znanych sposobów. Zapaść się w tym szczęściu i umrzeć z nadmiaru.

Świat jest teraz jak z obrazów Chagalla. Zmysłowość i zapachy, świeże oddechy nocy, miłosna mitologia, ulotni kochankowie dryfują spleceni na niebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz