Dając upust swoim budzącym się periodycznie intelektualnym ciągotom, wypięłam się na świat wielbiąc raz jeszcze Woody'ego Allena, bo jakąkolwiek postać przybrałby tym razem, ja uwielbiam go już przed napisami. Nastawiam się entuzjastycznie jeszcze w czasie reklam. Subiektywizm, moje drugie imię; cynizm i autoironia, nazwiska Allena. I chociaż nic nie smakuje tak jak Annie Hall, nawet po raz setny, słuchając dialogów czy wyprzedzając je śmiechem (łamać chronologię, łamać zdzirę!), to „Celebrity” było takie, jakie być powinno; czyli dobre, spostrzegawcze, (auto) ironiczne, szczędzące taniego moralizatorstwa, w wysublimowany sposób demaskujące ludzkie ciągoty do fikcji w świecie, gdzie realizm przestał zadowalać. Chciałam jeszcze na deser zjeść „Zbrodnie i wykroczenia”, ale widać to było za dużo, zachłysnęłam się Allenem i chyba przeraziłam grożącego mi sobotniego przeintelektualizowania, bo nawet moje spragnione filmów Ja czknęło niepokojąco.
Eksplorując nieznane mi wcześniej tereny awansowałam na wyższy poziom zblazowania i postawy mamwaswdupie, siedzę wysoko nad światem i wygrażam mu palcem. Albo wracam do starej dekadencji i krzyczę z Modest Mouse: God, if I have to die, you will have to dieee! żeby zagłuszyć jakoś ten gęsty sentymentalizm, wlewający się nieuchronnie drzwiami i oknami. Co się stało z wieczną dekadentką, z beznamiętną prawdą że God is dead, gdzie upchałam książki o kulcie chaosu i nicości, czy jest gdzieś jeszcze ta muzyka, którą zapijałam bezsens. Szczęście jest tak banalne, choć będąc w samym epicentrum wydaje się to raczej poezją niźli prozą, rozciągać czas i wykiwać okoliczności, rozebrać szczęście na atomy i przyglądać się pod światło każdemu z osobna. Jak się mienią , jakie ładne! Życie wydaje się być czymś innym, czymś, czym jeszcze nigdy nie było; dawne priorytety straciły datę ważności, przeterminowane walają się żałośnie po podłodze. I wiesz, jedyna ambicja, to żeby złapać którąś z nocy i uczynić ją wieczną. Mitologia niedorzeczna. Noc jest wieczna.
(I mogę uskuteczniać ten zawiły bełkot, jako że o rzeczach prostych pisze się trudno, mogę mówić z sensem i bez sensu, mogę posilać się wierszami, mogę z uwielbieniem milczeć na pytania, mogę zamierać na dźwięk czyichś kroków lub zapomnieć, że istnieją, mogę słuchać w nieskończoność, mogę wreszcie czuć, że jestem, że znalazłam uzupełnienie, mogę być; ale spuszczam wzrok, bo od niebieskiego wiruje mi w głowie.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz